• Wpisów:205
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:55
  • Licznik odwiedzin:30 577 / 2534 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wesołych świąt wielkanocnych Co by ten śnieg wreszcie zniknął, jajka były dobre (i poszły w cycki), mokrego dyngusa i w ogóle rodzinnej atmosfery
 

golondrina
 
krewznosa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

golondrina
 
krewznosa
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Z radością oznajmiam, że żyję. Takoż koleżanki. Za modły wszelakie dziękuję. Przyda się to samo szczęście już w przyszłą niedzielę, gdy będziemy się bawić na weselu.
 

 
Jutro panieńskie koleżanki ze studiów, a ja w sumie dalej nic nie wiem. Nigdy w życiu tam nie byłam, więc z dojazdem, mimo nawigacji, i tak będzie śmiesznie. Oczywiście nie wiem też, jak mam się ubrać i co robimy wreszcie na tej imprezie.
Wiem tylko, że muszę być trzeźwa. Bo to ja będę robić za Krzysia, skoro i tak muszę jechać samochodem. Bo żeby dotrzeć na miejsce "zbiórki", to i tak musiałabym jechać autobusem 2,5 h. O ile zgrałyby mi się ładnie przesiadki. Więc możecie trzymać kciuki albo najlepiej odmawiać różańce zbiorowo za nas (w sensie ja + 2 koleżanki robiące w razie czego za nawigację, gdyby mój gps zaczął prowadzić do jeziora albo czegoś takiego)
  • awatar Koto: klepię modlitwy do bogów różnych, któryś może się ulituje. Bawcie się dobrze i opowiedz, jak było, bo mnie nadal czeka organizacja takowego przedsięwzięcia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Od pewnego czasu (a w zasadzie chyba od października) na wydziale mamy biedną chorą szatnię, która z tego powodu jest zamknięta. Zniknęły również 2 bufety, w tym jeden, który bardzo polubiłam, bo sprzedawali dużą kawę za niską cenę. Za w starej auli wciąż śmierdzi ze Spinozy i słychać trzaskanie kotletów tudzież rozmowy kucharek.

A teraz zwolnili jedyną osobą, która ogarniała WNS-owski burdel. I udostępniała rzutniki oraz inne techniczne rzeczy. I umiała je OBSŁUGIWAĆ. Teraz sobie rektorat wymyślił, że zamiast Pana Tomka zatrudnią grupę informatyków. Którzy mają dreptać na inne wydziały jak zrozumiałam. Czyli jakąś godzinę zajmie np. podłączenie głupiego rzutnika. Bo tyle to mniej więcej potrwa, aż informatyk trafi np. na filologiczny. Albo wcale nie będą udostępniać rzutników. A poza tym ja chcę to widzieć, jak ten wydział będzie działać, jak dorwą się do niego informatycy. Bo to chyba właśnie informatycy są odpowiedzialni za USOSa, który odwala coraz lepsze cuda przy rejestracjach.

W zasadzie to chyba się powinnam cieszyć, że już niedługo kończę przygodę z tym wydziałem.
 

 
Kolos ze Śląska już jutro, a ja w zasadzie wciąż niczego nie umiem. Mam mnóstwo wyżebranych notatek odpowiednio już pokolorowanych, ale tak mnie głowa boli, że nic mi się nie chce. Na (nie)szczęście 7 sezon Doctora się zakończył, więc nie grozi mi oglądanie odcinka. A Grę będę mieć dopiero jutro. Rękodzieło też może leżeć, bo muszę mieć papier ścierny, a materiały do wisiorów jeszcze nie przyszły.

Na szczęście to chyba już mój ostatni kolos. Łacinę mam zdaną na 5 (z taką samą oceną "końcową modułu", a KPA też powinnam mieć dobrze zdaną. Z tego co wiem, jestem też zwolniona z kolosa z historiografii (yes, yes, yes!). Potem zostaje mi tylko nauczyć się wreszcie na egzamin ze Śląska i przystąpić do niego. I napisać pracę z zajęć projektowych.

A potem już tylko praktyki w sierpniu.
  • awatar Gość: @golondrina: bo masz się uczyć!!!!!!!!!!!!!!!111111111111oneoneone.
  • awatar Golondrina: @Elficka Inkwizycja: Ale... ale... Ale dlaczego? *beczy*
  • awatar Gość: Nie będziesz mieć Gry jutro, mehehehe :P Emisja "The Rains of Castamere" jest dopiero 2 czerwca.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Przepraszam bardzo, ale jak bardzo trzeba być ograniczonym, żeby mając około lat 30 nie wiedzieć, kto to był Nicolae Ceauşescu?

Dzięki teleturniejom można się (nie)stety wiele dowiedzieć o ludziach...
 

 
*Very Bad Day.*
Książki do referatu nie zdobyłam, bo:
- w Cinibie oba egzemplarze wypożyczono (co jest dziwne, bo teoretycznie pozostałe grupy powinny wcześniej zrobić ten temat, a w niedzielę wieczorem jeszcze były dostępne)
- w Śląskiej przekroczyłam limit, a nie miałam indeksu przy sobie ani żadnej książki do oddania
- w wydziałowej jest na miejscu, a ja nie miałam kasy na ksero

Chciałam pojechać pociągiem, bo tak było akurat bardziej na rękę. I nie pojechałam, bo:
- pociąg jechał okrężną trasą (i nie wiadomo czemu) i nie jechał przez Mikołów
- przez Ł. też nie jechał, a w Tychach się nie zatrzymywał
- a w ogóle pan konduktor to nic nie wie - niby jakaś komunikacja zastępcza była, ale jak, gdzie - to nikt nie wie.
No i musiałam jechać autobusem, bo następnym pociągiem mi się nie opłacało. Pogadałam za to z koleżanką.

Zdążyłam też zgubić jedną z rzeczy, z których sobie kupiłam. Ale sklep do mnie zadzwonił już i spytał, czy to nie moje, więc jutro sobie odbiorę...

Ori też coś szaleje i jakieś dziwne rzeczy pokazuje.

Kot zdążył mnie dziś podrapać. Segregowałam papiery na ziemi i jak śmiałam mu ZABRAĆ jeden z nich.

Na szczęście udało mi się wysłać paczkę do klienta (Boru Zielony, sprzedałam coś na allegro!) i teraz tylko się modlić, żeby Halinki się nie dorwały do niej. Mam też nowy odcinek "Gry" i do obejrzenia "The Shadow Line" (dzięki, pani Matko). Może nie umrę do jutra.
 

 
Kurqa
Właśnie się zorientowałam, że mam na poniedziałek referat z prezentacją (myślałam, że to jest późniejszy temat i nie sprawdziłam rozpiski...).
I co? I k***a książki potrzebnej nie mam. Biblioteki zamknięte, wydziałowa otwarta dopiero w poniedziałek. I oczywiście nigdzie w necie tego nie ma.
Ja pierdolę.
  • awatar Golondrina: @Koto: Joanna Tofilska: Katowice Nikiszowiec: miejsca, ludzie, historia. Katowice 2007. Jak masz, to mi tyłek ratujesz.
  • awatar Koto: czego potrzebujesz?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Gdyby kogoś interesowało, to u mnie na allegro są fajne wisiorki z herbem Lannisterów
http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=24856779
 

 
Już o godzinie 16 zacznie się dla mnie weekend majowy (z przerwą na dentystę), a ja już teraz radośnie się obijam i jest mi dobrze.

Wesele przeżyłam, udało mi się wyciągnąć Mojego do tańców, więc może coś z niego będzie (a że wygrał flaszkę, to jeszcze bardziej zadowolony był, że brał udział w zabawach).

Mam też prawieże załatwione praktyki w archiwum na sierpień, więc jest super. Nie wiem tylko co z praktykami z florystyki Ani kiedy napiszę prace wszelakiego rodzaju.

Poza tym wygłosiłam wreszcie referat, nie było tak źle, więc nie powinnam pisać paskudnego kolosa (a facet z metodolo w ramach "łaski" potraktował naszą "ucieczkę" jako "nieporozumienie - wspólnie z Madre stwierdziłyśmy, że należy temu panu zbudować świątynie OpaCZności Bełkotu Metodologicznego). I może wreszcie wyjedziemy do tego cholernego Krakowa. A jedziemy tam od pierwszego roku, a dojechać się nie da: bo powódź, bo kradną, bo babie się nie chce.

No i oczywiście tworzę sobie radośnie i próbuję zarabiać. A już niedługo odbiorę sobie z O. torbę termiczną na piknik. No i może w weekend ruszę się gdzieś wreszcie samochodem (bo zima się raczyła wynieść na dobre jak widać, yeah!)
  • awatar Golondrina: @Koto: Jasne, muszę tylko to wytłumaczyć Mojemu i możesz przyjeżdżać ;) Albo za miesiąc przemycę Cię do koleżanki na poprawiny - będzie sporo ludzi, więc jest szansa, że się nie zorientuje, a nawet jeśli to przynieś odpowiednie sprzęty i będzie spoko ;)
  • awatar Koto: @Golondrina: mogę być osobą towarzyszącą? :p
  • awatar Golondrina: @Koto: Zapraszam na Śląsk ;) Ja co 2 miesiące gdzieś idę na wesele :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Umrę jutro na wesele. W swoich nowych butach. Plaster i opatrunek skutecznie zmniejszają przestrzeń użytkową i chyba będę musiała zmienić buty. Albo amputuję sobie palec i piętę...
 

 
"Oto tajemny sposób przywoływania czarnych kotów z otchłani. Tak robiła babka, babka mojej babki, a przed nią jej babka. I ty robić tak będziesz. Weźmiesz ze sobą puszkę z suchą karmą i energicznie potrząsać nią będziesz. Diabły lubią ten dźwięk i sprawdzają, co to. Weźmiesz też latarką, żeby jego ślepia się zaświeciły w ciemnościach: to znak, że kot już przybywa z otchłani. Gdy słońce zajdzie, a księżyc na niebie już będzie, wyjdziesz do ogródka. Weźmiesz ze sobą latarkę i potrząsając puszką, zaczniesz jak idiotka wołać: kici kici. Następnie obejdziesz cały dom. Gdy będziesz już koło wejścia, usłysz dzwonek. Poświecisz latarką, a gdy ujrzysz jego ślepia pójdziesz po ostatni składnik: psie jedzenie. A gdy wrócisz z nim, poświecisz latarką ostatni raz. I ostatni raz ujrzysz ślepia czarnego kocura, bo ten dupą się obróci i poleci znów na ogródek."
 

 
I nadszedł ten straszny dzień, gdy Golondrina przybyła wreszcie na seminarium. A Promotor rzekł do niej <<Kiedy nam pani przygotuje coś o Hiszpanii?>>. Ona mu odpowiedziałam <<Za trzy tygodnie zaprawdę naprawdę będę mieć wystąpienie.>> A on zaś na to ucieszył się wielce. Golondrina w sercu swoim jednak zasmuciła się, gdyż nie wiedziała z czego i jak ma przygotować wystąpienie.
 

 
Podpisuję się pod tym wszystkimi łapkami!
 

 
Pierwszy egzamin w tej "sesji: - jutro z florystyki Zaczynam się uczyć oczywiście dziś, nie wiem kompletnie jak ma wyglądać. Bo zapisałam się później i zjazdy z tego już się odbyły.
Aha, oczywiście też teraz będę pisać pracę z tego I to ręcznie, bo drukarka tym razem twierdzi, że ma drzwiczki zamknięte i nie wydrukuje (a są otwarte...)
 

 
Mamy przedmiot dumnie nazwany: Postępowanie administracyjne dla archiwistów. I ogólnie mówiąc, jesteśmy nim tak samo zachwyceni jak prowadzący tenże przedmiot. I wczoraj dostaliśmy od niego maila. Oto jego fragment:
"Szanowni Państwo, drżąc z emocji przed zbliżającymi się zajęciami pozwalam przesłać sobie tematy, które będziemy mieli przyjemność omawiać... brrrr dla części Państwa - terminy, wezwania, doręczenia"

Facet poza tym potrafi tak skonstruować wielokrotnie zdania, że zadając pytanie, człowiek najpierw się musi dobrze zastanowić, jaka jest jego treść, a dopiero potem odpowiedzieć
 

 
Jak bardzo trzeba być głupim i/lub bezczelnym, żeby coś takiego napisać? Gdy widziałam to na fejsie, myślałam, że to ściema i zaczęłam szukać. Niestety to nie fake:
"Podejmę się napisania pracy licencjackiej bądź magisterskiej. Gwarantuję indywidualne podejście i rzetelność. Jestem absolwentką dwóch kierunków. Wszystkich zainteresowanych zapraszam"

Nie chodzi nawet o samą treść tylko o miejsce jej pojawienia się. Na forum naszego wydziału. Osoba ta podała maila, który najprawdopodobniej zawiera jej imię i nazwisko. A na profilu ma niby skończone prawo.

Naprawdę nie można się było choć trochę zamaskować?

E: Post przed chwilą usunęli, ale zrobiłam screena zapobiegawczo (raz mi uciekła fajna fejsbukowa drama, więc już screenuję co się da).
 

 
Nie sądziłam, że przez ten tydzień wolnego mogę się nabawić jeszcze większego pracowstrętu. Mam do przeczytania jeszcze 4 kartki na łacinę (co by zdać zajęcia) i mi się tak bardzo nie chce, że to aż niewiarygodne. O materiale na bieżące zajęcia nawet nie mówię, bo po prostu liczę, że ktoś inny przeczyta i tyle.

Za to dzięki temu tygodniowi wybrałam się z Siostrą na zakupy. Moje pieniądze z ilości bardzo małej stopniały do nędznej, ale mam za to prezent na ślub kuzynki. I materiały na prezenty dla drugiej siostry. Bo Siostra zaprowadziła mnie do boskiej wręcz hurtowni, dzięki czemu stałam się uboższa o stówę. Ale mam ogromną drewnianą skrzynię za śmieszne pieniądze. I tani dziurkacz. I super papiery. I jeszcze świetne kredki akwarelowe.

A z kolei dziś mogłam pojechać wreszcie z Mamą poszukać czegoś na wesele (żebym po sagu nie szła, jak to rodzicielka określiła). I najlepsze jest, to że się udało. Pierwsza jest fajna, taka normalna. Za to jeśli chodzi o drugą, to w życiu bym nie pomyślała, że taką kupią. Bo nawet patrzeć nie chciałam na nią, sądząc, że będę wyglądać jak baleron. Ale dla świętego spokoju przymierzyłam i okazało się, że jest boska. Gdyby nie ekspedientka, to bym nawet tej kiecki nie tknęła. Dam się sfociać na weselu i wrzucę.

A na razie idę walczyć z łaciną. Choć nawet nie wiem, czy mi przedłużyli sesję, bo nie miałam nawet kiedy (i nawet nie wiem, czy był sens) dzwonić i spytać.
 

 
Dorwałam się do obu części Tańca ze smokami. Muszę tylko po nie iść do bibliotek. Ale jak je przeczytam, to co ja zrobię? Na kolejne sezony GoT też będę w chusteczkę długo czekać. A i tak mieszają tam scenarzyści. Nie wie ktoś, kiedy Martin wyda następne? Za ile lat tak mniej więcej? 5, 10, 15?
No a poza tym obejrzałam nowe odcinki Doctora i Gry. I co ja mam przez następny tydzień robić?
Ech, cięzkie jest studenckie życie...
  • awatar Kat Fuzuka: Jeszcze póki co dorwałam się do Doktora, Grę za chwilkę obejrzę. Głupia sprawa, ale może obejrzyj Mirandę. Naprawdę warto! (trzy sezony złożone z sześciu trzydziestu-minutowych odcinków)
  • awatar NAT0MI: coś się do roboty na pewno znajdzie :) zapraszam do mnie :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Łeee... Chyba nikt się nie nabrał. Oczywiście nie rzucam studiów. Ale zapisałam się na florystę
 

 
Muszę się do czegoś przyznać: nie idzie mi na studiach tak dobrze jakbym chciała. Do sesji z historii sztuki nie podeszłam, bo stwierdziłam, że bez sensu. A i na historii jest źle, bo nie wiem, jak mam napisać swoją magisterkę (koleżanka wciąż nie zrobiła obiecanych zdjęć książek). No i mam jeszcze te problemy z łaciną. Nie dostałam przedłużenia, hahaha. Musiałabym wziąć warunek, a nie wiem czy jest sens. Mamy tyle przedmiotów bez sensu, że nie wiem, czy kończyć te uzupy. No bo jaka jest w ogóle szansa, że dostanę robotę w archiwum? Chyba pożegnam się z tymi studiami. Tak naprawdę po świętach chcę pozałatwiać rzeczy z tym związane.
Na razie z koleżanką zapisałam się do szkoły rocznej na florystykę w trybie zaocznym. No i jeszcze będę pewnie pracować w Macu, co by nie siedzieć bezczynnie w domu. Tylko z książeczką muszę zobaczyć jak to jest, bo nie mam badań od kilku lat. No, ale jakoś to musi być.
 

 
Wesołych świąt wielkanocnych Co by ten śnieg wreszcie zniknął, jajka były dobre (i poszły w cycki), mokrego dyngusa i w ogóle rodzinnej atmosfery

wpis miał się dodać sam, ale jak widać pinger wie lepiej, co i kiedy ma dodawać
 

 
Zgodnie z radą Pani Matki komcia sobie odpuściłam. Ale ponarzekać, jak to ja, jednak muszę.

Uwielbiam, kiedy najeżdża się na "katoli" i mówi im, jak mają żyć. Ich obsesje na punkcie pewnych osób też są godne polecenia. Stwierdzają też, że nie powinno się robi psychoanalizy na podstawie tylko Internetu, więc konsekwentnie ją przeprowadzają, zwłaszcza tam, gdzie niczego nie ma tam niczego. Oczywiście sami uważają się za wierzących (Wybiórczych). I doskonale znają się na przykazaniach oraz wiedzą, komu, ile i kiedy dzieci przysługują.
  • awatar Koto: @Golondrina: wiem, rozumiem, to mnie też irytuje. Ale wolę się w to nie wciągać i zmilczeć, bo siłą rzeczy musiałabym się opowiedzieć po którejś ze stron- wtedy dopiero wyszłabym na hipokrytkę.
  • awatar Golondrina: @Koto: Ok, rozumiem. Tylko strasznie mnie wkurza "nawracanie" i postawa "ja wiem lepiej jak masz żyć wg twojej religii, a w ogóle to nie rozumiem twojej religii i jakaś głupia jest". A z drugiej strony jak "katole" próbują cokolwiek powiedzieć, to od razu krzyk o ciemnogród.
  • awatar Koto: mi to rybka, żyjta jak chceta- do momentu, w którym nikt nie robi nikomu krzywdy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie jestem tak kreatywna jak Kat, ale natychmiast oczywiście musiałam stworzyć własny herb. Nie wiem, na który się zdecydować jako główny:

 

 
Do wszystkich:
jeśli mnie nie słuchacie, to proszę się nie rzucać, że "ja raz mówię tak, a raz inaczej". Jak kurwa przykładowo mówię, że mam dziekańskie do 11.30 to znaczy że mam dziekańskie do 11.30 a nie kurwa zajęcia do 11.30. To naprawdę jest takie trudne? A potem co poniektórzy się rzucają, że ja "nerwowa" jestem i się kłócę.
Jak ktoś mnie nie słucha, to ja nie widzę sensu, by dalej rozmawiać. Bo ja nie lubię odpowiadać dziesięć tysięcy razy na te same pytania, na które udzielam wciąż tych samych odpowiedzi, ale okazuje się, ktoś dalej nie rozumie i przekręca jak mu się podoba.
Dziękuję.
  • awatar Golondrina: @Koto: Wyślij! To jest cudny pomysł!
  • awatar Koto: Ja wklejam to, kiedy ktoś mnie pyta o dziekańskie. http://lmgtfy.com/?q=godziny+dzieka%C5%84skie+uam Jak chcesz to Ci takiego robiacza linków mogę wysłać.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Drogie TVN24 (i wszyscy dziennikarze wszelkiej maści),
weźcie się, k***a, nauczcie, że *tudzież* nie znaczy wcale "lub", tylko do k***y nędzy *i*.

Dziękuję

P.S. Mówienie o "antycznych znaleziskach związanych z wielorybami" to też chyba coś jest nie halo.
  • awatar Golondrina: @Koto: Mam nieodparte wrażenie, że dla nich antyk to to samo co starożytność...
  • awatar Koto: Nununu, to akurat Wadi al Hitan w Egipcie, może być traktowana jako antyczne zjawisko związane z wielorybami, aczkolwiek antyk... Można tutaj polemizować :p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Seriously? Najpierw pinger nie chciał dodać wpisu, a teraz tumblr? No ludzie!
 

 
No więc powróciłam. I nawet kot nie był tak bardzo obrażony na mnie. I paczka na mnie grzecznie czeka, więc będę mogła tworzyć.* Nawet okazało się, że mogłam się nie spieszyć z referatem, bo nie zdążyli do niego przejść. I nie bardzo potrafię ustalić, co w związku z tym czuję. Z jednej strony ulga, z drugiej strach, że jednak muszę go wygłosić. Jak ja nienawidzę referatów... A zawsze się epicko wkopuję w coraz gorsze noż kurka...

Ale przechodząc do rzeczy przyjemniejszych. Przeszukiwałam internet, żeby znaleźć jakieś fajne obrazki na Wielkanoc. Trafiłam na galerię ze starymi pocztówkami i zdjęciami. Niektóre są naprawdę zadziwiające.
Czy ten kot pali? I dlaczego? Nie wspomnę już o parasolce

Można powiedzieć, że mam podobne zdjęcie z dziecińśtwa

* Magisterko, nie odzywaj się no już!)
  • awatar Golondrina: @Elficka Inkwizycja: Trochę źle napisałam. Te nie są wielkanocne oczywiście, bo galeria była ogólna ze starymi kartkami, tylko ja dziś myśleć nie umiem :D
  • awatar Gość: Obrazki średnio wielkanocne, ale wystarczy jak dokleisz kilka kurczaków i styknie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Powróciłam jednak z Otchłani Bezinternecia i ściągnięto mi neta na pendrive'a, że się tak wyrażę. A to z prostego powodu: bo jakoś cholewcia muszę przesłać referat. Bo na dzień dzisiejszy wrócę jednak w środę, czyli w dniu mojego teoretycznego wystąpienia. Jak zwykle stwierdzam, że mój referat jest do d..., acz za to skończony nie w wieczór przed deadlinem.

Niby mam też przedłużenie sesji, ale muszę przedłużyć jednak jeszcze raz, bo dostałam tylko do końca marca. A nie załatwię niczego, bo babka na uczelni będzie prawdopodobnie dopiero po świętach. A mam do końca marca tylko, bo nie mam dokumentacji medycznej we wniosku (co jest w sumie logiczne, bo dopiero miałam jechać do szpitala, ale ja tam nie narzekam, bo Dziekan nasz i tak jest człowiekiem kochanym). Co najlepsze, wpis o który się wszystko rozbija, w USOSie już jest. Ale nie w indeksie.

W każdym razie życzcie mi powodzenia. Again.
 

 
No i nadchodzi dzień, w którym jednak muszę wrócić do tej "zacnej" instytucji, nad którą troskliwą pieczę sprawuje niejaki Bartosz A. Miałam nadzieję, że nastąpi on później. Jednak z drugiej strony świąt nie spedzę nie wiadomo gdzie, a i na weselu kuzynki będę się bawić tam, gdzie należy.

Tak więc od czwartku znów będę na odludziu, mam nadzieję, że krótkotrwałym. I że jak przyjadę do domu, to będę mieć to tłumaczenie, co bym referat zrobić mogła. I że moje zamówienie przyjdzie. To wtedy w ogóle będzie cacy. A potem muszę ogarnąć sprawy uczelniane. Bo chciałam zdawać w piątek, ale jak widać, nie będę mogła. Mam nadzieję, że problemów nie będzie i dostanę przedłużenie.

Jeżuuu... jak ja tam nie chcę iść.
 

 
Lubię dramy. I pingerowe i fejsbukowe. Te drugie może nawet bardziej, bo częściej do mnie docierają. Najonowsza drama fejsbukowa dotyczy mojej grupy.

Rzecz w tym, że odwołali nam w środę wczorajsze nasze jedyne w tym dniu zajęcia. Informacja pojawiła się wieczorej na fejsie. Wszystko byłoby cacy, gdyby nie jedna księżniczka, która nie zajrzała i przyszła na zajęcia. Gdy dowiedziała się, że nie ma zajęć, focha strzeliła na naszego starostę (który wrzucił info na naszą grupę fejsbukową). Że dlaczego nie wysłał jej smsa, że nie radzi sobie jako starosta itd.

Cóż, też zdarzyło mi się nie być poinformowaną, że czegoś nie ma i przychodziłam, czasem sama coś pomyliłam i niepotrzebnie przyjeżdżałam. Miałam też tak, że przy logowaniach nie dotarła do mnie informacja od starosty. Ale to nie dlatego, że nie przypilnowałam informacji na fejsie, a po prostu miałam zepsutego laptopa. I też byłam zła, że nie poinformowano mnie inaczej (choć nie wygarniałam staroście, że jest do niczego i focha nie strzelałam). Wtedy też trochę na ten temat marudziłam wspomnianej wyżej Księżniczce. Odpowiedziała na to, cytuję: "nasz starosta nie ma obowiązku wysyłania do każdego smsa z informacjami".

Dlatego też mnie ta drama strasznie bawi. Bo widać wyraźnie, że dla Księżniczki rzeczywiście punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia.
  • awatar Golondrina: Ano niestety. Co gorsza nie wiem, jak się drama rozwinęła. Nie ma człowieka chwilę w domu i już się dyskusje kasuje na fejsie. Niedobrzy ludzie :(
  • awatar mrohny: Jak zwykle... Ale niestety coraz więcej taich ludzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Skusiłam na wykonanie testu na allegro. Mój wynik:

DOŚWIADCZONY MYŚLICIEL
Gratulujemy! Gdyby maturę można było zdawać z Internetu, zaliczyłbyś za pierwszym podejściem. Choć sam nie uważasz się za eksperta, świetnie sobie radzisz w cyfrowym świecie. Internet to dla Ciebie praktyczne narzędzie, które ułatwia obsługę konta bankowego, dobre źródło informacji i miejsce zakupów. Nie kierujesz się modą, nie gonisz za nowościami. *Najpierw myślisz, potem kupujesz, a potrafisz wydać naprawdę sporo.*

Z drugą częścią zdania zgadzam się jak najbardziej. To tak w związku z wcześniejszą notką, jeśliby ktoś chciał mi zaoferować swoje pieniądze i miał wątpliwości, czy aby na pewno je wydam: Allegro mówi, że jak najbardziej.
  • awatar Golondrina: @Kat Fuzuka: Przyznaję, masz wyższy level niż ja xD
  • awatar Kat Fuzuka: SIECIOWY ZAKUPOHOLIK Co Ty wiesz o kupowaniu?! Okazuje się, że całkiem sporo. Zakupy to Twój żywioł! Uwielbiasz spędzać czas w internetowych sklepach. Śledzisz trendy i wybierasz najnowsze rzeczy, których nie mają jeszcze Twoi znajomi. Chętnie doradzasz innym, co i gdzie najlepiej kupić, ale sam też szukasz różnych opinii przed zakupem na przykład nowego gadżetu. Ze strony chęci się zgadza. Z kolei ze strony możliwości finansowych, nie za bardzo...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›